Blog

Egzegeza Jana
18 października 2014 @ 19:47 by Grzegorz Sołtysik

Egzegeza tekstu ewangelii Jana 1:1-18

Egzegeza tekstu ewangelii Jana 1:1-18

Zdecydowałem się na niniejszy tekst z wielu powodów, ale przede wszystkim głównym powodem jest to, że Jan napisał swoją przedmowę do ewangelii, i uczynił z niej jądro prawdy o Jezusie Chrystusie, jako Synu Bożym, który w sposób doskonały objawił Ojca (Jan 1:18).
Ewangelista Jan, który żył na przełomie I i II w n.e. , dobrze się orientował w poglądach ówczesnych ludzi. Tekst, którego jest autorem odwołuje się do określenie „Logosu”, co nie jest tylko pustym, greckim słowem, oznaczającym Słowo, ale ma również znaczenie filozoficzne dla myśli greckiej, z czasów Janowych. Według grupy greckich filozofów, zwanych Stoikami, Logos oznaczało przedwieczny rozum świata. Dla greków, to słowo było wieloznaczne. Oznaczała rozum, przedwieczną myśl, odwieczny rozum. Oznaczało również, coś, co jest spójnią wszystkiego, można by się odważyć, że Logos, jest określeniem odwiecznego absolutu. To tyle, jako wstęp, teraz przejdę do tekstu.
Pierwszy werset, ewangelii Jana, mówi o początkach wszystkiego. Greckie słowo „arche” oznacza prapoczątek, ale może mówić również o praporządku. Nie oznacza to powiedzenie: „dawno, dawno temu…”, ale oznacza coś bardziej zamierzchłego. Pierwszy werset Jana, kojarzy mi się z pierwszym wersetem Biblii, gdzie autor mówi: „Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię” – 1Moj 1:1. Hebrajskie słowo z 1Moj, jest pokrewne greckiemu słowu z początkowego wersetu, ewangeli1 Jana. Jan również mówi, że na początku już ”…było Słowo”, Słowo, o którym mówi Jan oznacza Jezusa, dowodem tego będą następne wersety (Jan 1:14). Jezus nie został stworzony, ale Jan mówi, że On po prostu był. On zawsze był, i nie było momentu, kiedy Go nie było (antyteza z IV w przeciwko arianom). Ale apostoł stwierdza również bardzo istotną myśl, że Słowo było „u Boga”, lub jak bardziej dosłownie tłumacząc, Słowo było zwrócone (twarzą) do Boga. Jan przedstawia Jezusa, zapatrzonego od samego początku, na swojego Ojca. Później sam Jezus będąc na ziemi stwierdzi, że czyni, co się Ojcu podoba (Jan 8: 29), bo Jezus patrzy ciągle na swego Ojca. Chrystus mówi, że On i Ojciec to jedno (Jan 10:30).
Na końcu Jan, podsumowuje, bez ogródek odwieczną prawdę: „… a Bogiem było Słowo”. Apostoł mówi o Jezusie, nie, jako o stworzeniu, ale jako o Bogu. Jan był przepełniony myślą o Jezusie, jako Synu Bożym, daje to wyraz już w pierwszym wersecie „swojej” ewangelii. Według biblistów, Ewangelia Jana, była napisana pod koniec Iw n.e. by zaświadczyć autorytatywnie, że Jezus jest Synem Boga, Bogiem. Do ówczesnego kościoła, wdzierały się wtedy różne kulty, zwłaszcza gnostyckie, które podważały istotę boskości Jezusa.
Następnie w drugim, krótkim wersecie, Jan powtarza swoją myśl z poprzedniego fragmentu, o tym, że Jezus BYŁ już na samym początku. Jego egzystencja nie ma początku. Teologowie, ukuli nawet takie określenie, że Jezus, został wiecznie zrodzony. Ale to nie jest tematem mojej pracy. Apostoł powtarza tą myśl dwukrotnie, w tak krótkim tekście.
Trzeci werset, to kolejna wielka myśl i prawda ewangelii. Jan stwierdza, że wszystko zostało stworzone przez Słowo, i że nie ma rzeczy, która by nie była przez Niestworzona. Apostoł wygłasza wielką prawdę, że tak naprawdę to Jezus jest stworzycielem całego, otaczającego nas wszechświata, całej harmonii stworzenia, jego porządku. Jan pisze, że nie ma żadnej rzeczy, która by powstała samoistnie, każdą zaplanował i stworzył Jezus. Tylko On nie został stworzony, On, jako Bóg Wszechmogący jest wyjątkiem.
Dlaczego Jezus jest źródłem wszelkiego stworzenia? Jan odpowiada na to pytanie w wersecie czwartym. W Słowie było (jest) życie, i On może tym życiem obdarzać innych. To życie, Które daje Jezus, jest światłością ludzi. To prawdziwa światłość. Dalej w kolejnym wersecie, apostoł kontynuuje, że światłość świeci. Światłość Jezusa świeci. On przyszedł na ziemię by rozpalić ogień (Łk 12:49). Również, tych, co obdarzył życiem i Swoją światłością, posłał, aby świecili (Mt 5:16). Jezus sam będąc światłem, rozpalił je na ziemi, i daje gwarancję, że „…ciemność jej nie przemoże” (Jan 1:5). Takie świadectwo otrzymujemy od Jana, w piątym wersecie „jego” ewangelii.
Według księgi proroka Izajasza, tuż przed przyjściem na świat Bożego pomazańca, Bóg miał posłać proroka, który będzie poprzedzał Mesjasza (Iz 40:3-5). Jan, jak się powszechnie uważa był uczniem Jana Chrzciciela. Toteż w analizowanym przeze mnie 6 wersecie, Jan mówi, o człowieku posłanym od Boga, o imieniu Jan. Mowa jest tu oczywiście o Janie Chrzcicielu. Miał on przygotować serca ludu Izraelskiego, na przyjście swojego Mesjasza. Głosił chrzest upamiętania, pokuty.
Apostoł, opisuje w 7 wersecie służbę Jana, „Ten[Jan] przyszedł na świadectwo…”. Pojawienie się Chrzciciela, jak napisałem wcześniej, miało poprzedzać objawienie Jezusa. Jan miał wskazać Izraelowi i zaświadczyć o Jezusie, że jest On obiecanym Barankiem Bożym, który gładzi grzechy świata, co też uczynił (Jan 1:26-34). Jan Ewangelista, który dobrze znał proroka Jana, był jego uczniem, pisze przez świadectwo Chrzciciela, naród Izraelski miał uwierzyć w Mesjasza.
Jan w kolejnym wersecie pisze ważną prawdę o Janie Chrzcicielu. Jan przyszedł na świat, bu zaświadczyć o światłości. Lecz sam nie był światłością, w rozumieniu Pomazańca. Dalej w ewangelii Jana, czytamy, że do Jana przyszli posłani przez uczonych w piśmie ludzie, którzy mieli się dowiedzieć, kim jest naprawdę Jan Chrzciciel. (Jan 19-26) Jan całkowicie zaprzecza, by miał być Mesjaszem, ale On wskazuje, że „pośród was stoi…” Mesjasz. Jan dobrze wiedział, o kim ma zaświadczyć i wypełnia rozkaz Boga w tym względzie.
Jan Chrzciciel miał zaświadczyć o PRAWDZIWEJ światłości, tak jego były uczeń pisze w 9 wersecie „swojej” ewangelii. Jezus jest przedstawiony, jako ten najprawdziwszy, z prawdziwych, Pomazaniec Boga. Dotąd tylko Bóg, był określany, jako światłość (Ps 36: 10), ale teraz, światu ma być objawiona światłość Syna Bożego, który jest tą samą światłością, jak Jego Ojciec. Prorok Izajasz prorokował o światłości, która oświeci ludzi – Iz 9:1.
Jan pisze dalej, że ta światłość, która przyszła oświeca każdego człowieka. Jan nie mówi, że Jezus tylko przyszedł zbawić swój lud, ale przyszedł również by ponieść śmierć za każdego człowieka. By „oświecić” każdego człowieka, by doszedł do poznania prawdy (Obj 5: 8-9) . Jezus przyszedł na świat, On, który jest stworzycielem wszystkiego (werset 3), „schodzi” na świat. Już to jest niewymowną łaską Bożą, że Stworzyciel, zniża się do pozycji zwykłego człowieka, aby żyć, jako zwykły człowiek, umrzeć najgorszą dotąd, znaną śmiercią i zmartwychwstać.
Ale Jan, pisze o smutnej prawdzie, dotyczącej Mesjasza. Oto w 10 wersecie, przedstawia Jezusa, jako stworzyciela świata. On przychodzi, lecz nie zostaje rozpoznany. Jego własny lud nie poznaje w Nim Zbawiciela. Ewangelia Mateusza, opowiada historie, jak to ze wschodu przybywają poganie, bo rozpoznali pojawienie się Mesjasza. A własny lud Izraelski nie poznał swojego Pomazańca. W Mt 2: 4-5 czytamy, że uczeni w piśmie dobrze znali proroctwa dotyczące Mesjasza. Ale cóż z tego, nie umieli rozpoznać spełnienie się proroctw. Następny werset kontynuuje dalej poprzednią myśl. Jezus przyszedł nie do obcego, nieznającego proroctw i Boga ludu, lecz do swoich. Do tych przecież, którzy czekali na upragnionego Mesjasza. Przyszedł do swojego stworzenia, do narodu, który tysiące lat temu stworzył, uformował, prowadził przez pustynię do ziemi obiecanej. Teraz, kiedy spełniają się proroctwa, dawnych proroków, i przychodzi od dawna oczekiwany Mesjasz, Jego własny lud ignoruje Go, nie poznaje, a w większości odrzuca. Czy nie było to już wielkim cierpieniem dla Jezusa? Myślę osobiście, że Jezus nie cierpiał tylko fizycznie na krzyżu, kiedy umierał za ludzi. Jego cierpienie zaczęło się w chwili przyjścia na ten świat. Już podczas narodzin, brakowało dla Niego miejsca. Później spotyka się z ciągłym odrzucenie, przez tych, którzy mieli obowiązek Go znać, czyli uczonych w piśmie. Ale również przez „zwykły” lud. Ten lud w ostateczności wybiera Barabasza, mordercę, zelotę.
Ale chwała Panu, Jan pisze w 12 wersecie, że nie wszyscy odrzucili Jezusa. Czytamy o uczniach, celnikach, żebrakach, faryzeuszach i innych ludziach, którzy uwierzyli, że Jezus jest obiecanym Mesjaszem, Synem Boga Najwyższego. Jan pisze, że oto w życiu tych ludzi stał się cud. Oto przez wiarę w Syna Bożego, stają się dziećmi Bożymi. Apostoł pisze o tym, że Jezus „…dał prawo stać się dziećmi Bożymi”. Ten akt został prawnie usankcjonowany przez Ojca. Był mocno utwierdzony w Pimach proroków i prawie. Przepowiadany i ogłaszany. To, co się stało nie było oderwane od Starego Testamentu, lecz było wypełnieniem go (Mt 5:17-20), Jezus doskonale wypełnił prawo, jak również pisma, które go zwiastowały.
Jan pisze, że stanie się dziećmi Bożymi, jest nadnaturalnym procesem. Staje się z woli Boga. On jest tym, który powołuje do nowego życia. Ciało z tym nie ma nic wspólnego. Prokreacja, nie potrafi stworzyć nowego człowieka. Jak to kiedyś stwierdził słynny ewangelista Billy Graham, „Nikt nie rodzi się uczniem Chrystusa”. Jest to prawda, o wymiarze „kosmicznym”, nie mogę się własnymi siłami stać dzieckiem Bożym. Nie posiadam takich umiejętności, moja natura może czynić grzech i bunt. Ale jak mówi Pismo, Bóg przez swoją wielką łaskę zbawia i powołuje. Właśnie tych, którzy przyjęli Jego Syna – (Jan 3:5-10; 16:27; Efez 2:8-10).
Kolejny werset, już 14, wraca do pierwotnej myśli Jana dotyczącej Logosu, przedwiecznego Słowa, zasady, porządku. Oto to Słowo, które było tak poszukiwane, przez filozofów greckich, samo przychodzi na świat, „staje się ciałem”, może być oglądane w cudownych czynach, ujrzane. Ale Jan, stwierdza również podstawową prawdę dotyczącą ucieleśnionego Słowa. Słowo przedstawiało chwałę, która pochodzi od Ojca. Chwałę, która jest wspólnie odbierana razem z Ojcem. Chwała, która jest pełna łaski i prawdy. Interesujące jest greckie słowo, przetłumaczone tutaj, jako „pełne”, otóż oznacza ono nie tylko pełnię czegoś, ale pełnię do przelania, to tak jak byśmy zaczęli napełniać pusty kubek, a po jego napełnieniu, dalej napełniamy go wodą. Woda już się z niego wylewa, ale to nic, my dalej lejemy. Myślę, że to dobry obraz dawania przez Boga. Bóg zawsze daje dużo, dużo, za dużo (Ps 23:5). Teraz w objawieniu Jezusa Chrystusa, Bóg wylewa swoje nieskończone strumienie łaski i prawdy. On nie ma żadnej miary w dawaniu, On daje i daje i….
W 15 wersecie Apostoł Jan powraca do Jana Chrzciciela. Pisze, że Jan „…głośno wołał”. On głośno zwiastował przyjście Baranka Bożego. Jan zwiastował w Baranku Boga, Tego, który „…pierwej był niż ja”. Chrzciciel zgadza się z Apostołem, że Mesjasz przyszedł, aby dawać. Dawać bardzo dużo. Obdarzać ludzi łaską, i to niewyczerpaną. Ale Jan Chrzciciel zwiastuje również, że nastał czas łaski, wraz z przyjściem Jezusa. On oświadcza, że teraz wymagania Prawa Mojżeszowego nie będą brane pod uwagę, jeśli chodzi o zbawienie Rzym 3:20-22). Oto zbawienie będzie dostępne dla każdego człowieka, niezależnie od jego pochodzenie, statusu, bogactwa (Gal 3:28). Jezus przyszedłby prawda i łaska się stała, by zaistniał, została objawiona, powołana do życia. Chrystus „ucieleśnił” miłość Boga do ludzi. On wydał świadectwo, że to, co dotychczas było zapisane w starym testamencie, jest kompletną i całkowita prawdą.
Jezus przyszedł, aby w sposób kompletny objawić swojego Ojca. Jan Chrzciciel, wygłasza przesłanie o tym, że, tak naprawdę nikt Boga nie znał i nie zna. Tylko Jezus, który od Boga wyszedł, mógł Go w sposób doskonały objawić światu (Jan 3:31-35; 6:46.50; 17:26). Jezus, według Jana, jest na łonie Ojca. On go nigdy nie opuścił. Gdy Jezus był na ziemi stwierdził: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (Jan 10:30; 17:21). Używa tutaj czasu teraźniejszego, nie przeszłego. Jezus zawsze był „u Boga”, tak zaczyna się ewangelia Jana. Ojciec zawsze był ze swoim Synem (Jan 16:32). Boży Syn, zawsze czynił, co się Ojcu podobało, bo ciągle żył w społeczności ze swoim Ojcem. Jako podsumowanie tego wersetu można powiedzieć, że tylko Jezus mógł w sposób całkowity i kompletny objawić (wytłumaczyć) Ojca, bo tylko On wyszedł od Ojca, a potem do Niego powrócił!!!
Podsumowując te 18 pierwszych wersetów Ewangelii Jana, można według mnie jednoznacznie stwierdzić, że już w tych kilkunastu wersetach Jan, przedstawia prawie kompletne poselstwo Jezusa. Apostoł prezentuje istotę, pochodzenie i służbę Zbawiciela. Wiąże Jego przyjście z proroctwami Starego testamentu, pokazują, że Jezus, jest tym prawdziwym, obiecany Mesjaszem i Zbawicielem. Jednocześnie przedstawia Jezusa, jako Syna Bożego. Sprzeciwiając się herezji, o tym, że Jezus był tylko stworzeniem, „niższym” bogiem. Mówi, że dziećmi Boga można się stać tylko przyjmując Jezusa, nie przez tajemną wiedzę (przeciw gnostykom), czy przez formalistyczne wypełnianie przykazań. Jan pisze, że dziećmi Bożymi mogą zostać wszyscy ludzi bez wyjątku. Dla mnie te 18 wersetów, to skrót całej Ewangelii. Są tu przedstawione najważniejsze myśli o Królestwie Bożym.

O autorze

Podobne artykuły

Komentarze

Brak Komentarzy